środa, sierpnia 20, 2014

A za 5 lat...

Dziś kolejne zadanie do wykonania.
Tym razem wyzwanie "gdzie chciałabym być za 5 lat"?
Długo zastanawiałam się co napisać.
To przecież tak odległy czas. Trzeba robić dalekosiężne plany ale czy aż tak odległe to dobry pomysł?
Spójrzcie na to zdjęcie...


Zapytacie: o co jej chodzi? Gdzie konkretna odpowiedź?
Otóż takiej nie ma. 
Dlaczego?
Trzeba planować. To oczywiste.
Wiemy, że jest przyszłość. Mamy swoje marzenia, które wypowiadamy głośno lub też skrywamy w zakamarkach naszego serca. Może boimy się o nich mówić na głos a może boimy się, że się nie spełnią?
Jeśli chodzi o mnie to mam marzenia - wydaje mi się nie takie wygórowane. Tak naprawdę wręcz normalne. Może za normalne? 
Bo jeśli są związane z rodziną, pracą, którą już mam to co to za marzenia?
A no właśnie moje. 
Jeśli za 5 lat będzie tak jak jest teraz, jeśli wszystko będzie szło po mojej myśli to będę równie szczęśliwa jak teraz.
Za 5 lat będę miała 37 lat i jeśli optymizm i chęć dążenia do samorealizacji mnie nie opuści to będzie naprawdę super. Jeśli dodatkowo założę swoją Rodzinę, będę miała wspaniałego męża, gromadkę dzieci to czegóż chcieć więcej.
Słowem - sielankowe życie. :)
Zdjęcie księżyca?
 Bo wiemy, że jest. Widzimy go. Tolerujemy, wypatrujemy...
Jest dla nas pewnym wyznacznikiem.
Podobnie jak nasze marzenia w życiu.
Ale się rozgadałam.
Czy zgodzicie się ze mną?
Spokojnej nocy Wam życzę. :*

18 komentarzy:

  1. ja zawsze powtarzam na głos,że wszystkie moje marzenia się spełniają...krok po kroku, więc może to kwestia tego,że jak mówimy na głos to nasza podświadomość to wyłapuje i działa?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. Jakby nie patrzeć - trzeba dążyć do tego czego się pragnie. :)
      A co do podświadomości - coś w tym jest. Z pewnością masz rację. :)

      Usuń
    2. kiedyś czytałam książkę "Potęga podświadomości" i były tam właśnie takie triki,żeby sobie na głos mówić i w to głęboko wierzyć, a się spełni;)

      Usuń
    3. Gdyby to mogło działać na każdej płaszczyźnie... :D Ale wierzyć trzeba. No i przypominać sobie również. :)

      Usuń
  2. nop tak byle by spokojnie podejść do tego co się dzieje i lekko popchać do przodu, a będzie dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ważne czy marzenia są przyziemne, czy wzniosłe, ważne że są bo życie bez nich byłoby bardzo smutne. Co do kwestii księżyca to się zgadzam - tak jak mówisz:)
    Pozdrawiam ciepło i życzę spełnienia marzeń, uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. :)
      Ważne, że są. Ważne, że nasze. I nie można się poddawać w ich realizacji. Nawet jeśli inni nam odradzają. ;)

      Usuń
  4. No w pięć lat z tą gromadką to moze być problem, hahaha;) ale tak trójkę pewno by się dało;) To oczywiście żarty, a tak na serio. jeśli bedzie super to SUPER! Trzymam kciuki za powodzenie w tych sprawach, o których piszesz i o których nie piszesz.
    I... GENIALNY!!!!! banerek bloga;) Zakochałam sie w nim;)
    Ela wschodyslonca.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No kto wie, kto wie. Może się uda... :D
    Cieszę się, że banerek się spodobał. :)
    Za to Ty masz genialną nazwę bloga. Taka... hmmm romantyczna, ciepła...
    No i interesujący ten Twój blog. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam w zwyczaju planować, co będzie w przyszłości ... :)

    Zmiana bloga bardzo na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ktoś kiedyś powiedział, "że jak się chce rozmieszyć Pana Boga trzeba zacząć planować", dlatego ja żyję dniem dzisiejszym i za bardzo nie wychodzę w przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Renia, że coś w tym jest.
      Też nieraz planowałam na zaś (nie przyznam się lepiej z jakim wyprzedzeniem) ;) a teraz wiadomo - trzeba planować ale nie aż tak bardzo w przyszłość.
      :)
      I to właśnie działa. :)

      Usuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger