sobota, listopada 15, 2014

Głodnym wstęp wzbroniony!

Natknęłam się na nią na którymś blogu lub w zeszyciku "Przyślij przepis".
Przepis wydał mi się interesujący więc postanowiłam spróbować.
Ale o co chodzi?

Zerknijcie sami na zdjęcia a później dorzucę swoje trzy grosze... ;)






Surowe ziemniaki kroimy w kosteczkę i wrzucamy na patelnie z rozgrzanym olejem. Musi go być na tyle aby ziemniaki przynajmniej minimalnie zanurzone były w nim. Smażymy do czasu aż się zarumienią. Następnie odlewamy nadmiar oleju a do ziemniaków dodajemy sól i pieprz oraz inne przyprawy w zależności od naszych upodobań.
Rumiane ziemniaczki zalewamy jajkiem i mieszamy do całkowitego usmażenia się.
Jeśli lubicie ser żółty to na sam koniec można zetrzeć na tarce i dodać do jajecznicy.
Zawartość patelni przenosimy na talerz, na środek odrobina masełka, posypujemy zieleniną i voila...
Jak dla mnie ten rodzaj jajecznicy jest przepyszny.
Jedyny mankament to ten, że trzeba chwilę czekać na potrawę więc, dla prawdziwych głodomorków mogłoby być ciężko... :)
A jak Wam się podoba taki przepis?
Dodam, że jest to naprawdę sycąca jajecznica, więc i czekać warto... :)

2 komentarze:

  1. Nie lubię jajecznicy, już 15 lat jej nie jadłam po tym jak zatrułam się nią u koleżanki, uraz pozostał ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo to bardzo długo. ;)
      Ja chyba bym nie potrafiła żyć bez jajecznicy. A to z ziemniaczkami a to z pomidorkiem no i wszelkie inne. ;)
      Ale Ciebie Renia rozumiem. Coś pewno w tym jest, że raz się "sparzy" i potem ciężko się przekonać. :)

      Usuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger