poniedziałek, lutego 23, 2015

A niedzielę spędziłam z...

Niedziela to jeden z niewielu dni, kiedy jest czas na nic nie robienie. Cały tydzień praca z której wraca się zmęczonym na tyle, że tylko ciepła kąpiel, rozgrzewająca herbatka i film z kategorii tych lżejszych. W sobotę można poleniuchować dłużej śpiąc a niedziela... Ta wczorajsza była naprawdę udana. To wczoraj poznałam dwie wspaniałe przyjaciółki, których to przyjaźń zawisła na włosku przez...


Poznali się w filharmonii. Beata zawdzięczała Pawłowi odzyskanie jej torebki w której miała dowód osobisty i inne ważne dokumenty. Odwróciła się zaledwie na moment, kiedy podeszła do szatni oddać płaszcz. Kiedy wróciła po torebce nie było już najmniejszego śladu. Na nic zdały się jej poszukiwania i zgłoszenie kradzieży ochroniarzowi.
Na szczęście z odsieczą, do zrezygnowanej kobiety, przybiegł Paweł. Odzyskał torebkę od złodziejaszka, którego dopadł przy wyjściu. Beata była wniebowzięta. Jej wybawca - cudownie, że znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Uratował jej życie. I do tego taki przystojny mężczyzna.
 W podzięce zaprosiła go na kawę.
I tak się wszystko zaczęło. Zaczęli się spotykać. On kupował jej drogie prezenty, zabierał ją na wystawne kolacje, zaskakiwał niespodziankami jakie dla niej miał.
Beata szybko się zakochała. Nie widziała świata poza nim. Na sam dźwięk jego głosu czuła się w jak siódmym niebie, A on... Podobało mu się to, że zawsze zgadzała się na to, czego on chce. Beatę było bardzo łatwo przekonać.
Jej przyjaciółka Monika od początku nie lubiła Pawła. Coś jej się w nim nie podobało. Próbując wybić go Beacie z głowy zawsze kończyło się tak samo - kłótnią przyjaciółek.
Od kiedy on pojawił się w ich życiu wszystko zaczęło się komplikować. Zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
Beata wraz z bratem odziedziczyła piękny domek na wsi. Uwielbiała tam przebywać. Często jeździły tam z Moniką po to by nabrać sił i by wówczas wrócić do Warszawy. Paweł nigdy nie miał czasu na romantyczne weekendy w Czerwieńsku. Wiecznie zabiegany i zapracowany. Wiecznie "kochanie, kolejnym razem na pewno z tobą pojadę ale teraz muszę lecieć do Berlina w interesach".
Ale Beata zakochana po uszy wierzyła ślepo, że w końcu wyjadą tam razem. A może nawet zamieszkają na wsi?
Paweł nie lubił tego miejsca i jej zachwytu starym domem. W jego głowie rodził się od dawna plan co do przeznaczenia tego miejsca. Oczywiście Becia o niczym nie miała pojęcia. Kochała człowieka, którego tak naprawdę nie znała.
Pierwszy naprawdę spory kryzys dla nich przyszedł, kiedy pewnego dnia wyszła wcześniej z pracy. Z dala zauważyła swojego narzeczonego. Myślała, że to na nią czeka. Już zaczęła biec w jego kierunku, kiedy nagle zauważyła inną kobietę. Paweł wręczył jej piękną różę. Beata była pewna. To musi być jego kochanka. Zapłakana wsiadła w taksówkę, wróciła do domu, wzięła kilka rzeczy, wyłączyła telefon i pojechała do Moniki. Wszystko jej opowiedziała. 
Przez kilka dni Paweł nie widział się z narzeczoną. W końcu postanowił spotkać się z Moniką by ta przekonała swoją przyjaciółkę a jego ukochaną do odebrania telefonu od niego i do wybrania zaproszeń ślubnych. W końcu podstępny plan mu się udał. Monika nie lubiła go bardzo. Ale chodziło o jej przyjaciółkę. Ona tak bardzo kochała tego człowieka. 
Ślub Pawła i Beaty zbliżał się coraz bardziej a w ich życiu zaczęły się dziać coraz dziwniejsze rzeczy.
Kobieta z którą spotkał się Paweł i jej samochód zaparkowany pod mieszkaniem Moniki. O co w tym wszystkim chodzi. Myślała, że Beata czasem przesadza i wyolbrzymia pewne sprawy. Tak jak we]tedy, kiedy pojechała na wieś i kiedy za oknem zobaczyła twarz obcego mężczyzny. Słyszała jego kroki.
Ale Monice ewidentnie zaczęło coś nie pasować. Te ciągłe wyjazdy Pawła za granice, kobieta z restauracji, firma do której dostępu tak bronił nawet przed swoją narzeczoną i ten jego podejrzany szofer Jasio.
Przyjaciółka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i na własny rachunek prowadzić własne śledztwo na temat Pawła. Kiedy z dnia na dzień poznawała coraz więcej dziwnych sekretów z jego życia nagle on pojawił się w jej domu z Beatą. Właściwie wprosił się. Tylko po to aby jej zagrozić. Nastraszył ją nieźle ale Monika nie poprzestała na poszukiwaniu informacji o niej.
Ciężko było jej ułożyć całość układanki. Ale była jednego pewna. Beata nie może go poślubić. Zagrażało jej olbrzymie niebezpieczeństwo o którym jeszcze Monika nie wiedziała.
To miało się stać w czasie podróży poślubnej.
Paweł postanowił nagle zmienić termin wylotu, kiedy zdyszana Monika wpadł do sali ślubów ujawniając pewny istotny szczegół z życia Pawła. Powiedziała Beacie, że Paweł ma matkę. Swojej narzeczonej powiedział, że nie ma rodziny i wychował się w domu dziecka. Beata, ku rozpaczy przyjaciółki, nie uwierzyła. Zaczęła to sobie jakoś tłumaczyć. No bo jak to Pawełek by je nie okłamał. Tak ją kochał. Ale czy aby na pewno była to miłość bezinteresowna?
Kiedy nowożeńcy wylecieli na upragnioną podróż nikt nie wiedział o ich pobycie nic. Poza współpracownikiem Pawła. To on zdradził miejsce pobytu Monice - mała wyspa wynajęta przez Pawła tylko dla niego i jego żony. Beata czuła, że musi się spieszyć.
Kiedy otrzymała liścik o spotkaniu na lotnisku pędziła co sił w nogach. Nie wiedziała od kogo ale treść jaka była w liście była cenna. Spotkanie miało dotyczyć Pawła. Spóźniła się. Ale na szczęście osoba, która zostawiła liścik nadal czekała. To była... Weronik - kobieta z którą spotkał się Paweł. O co w tym wszystkim chodzi. Kobieta podała Monice kartkę z nazwą, której zastosowanie i skutki przyprawiły ją o zawrót głowy. Weronika ostrzegła ją, że nie powinna puszczać przyjaciółki samej z tym mężczyzną.
Czy zatem ona wiedziała o czymś? Czy Beacie groziło naprawdę niebezpieczeństwo?
W drodze powrotnej ktoś próbował zabić Monikę. A może tylko kierowca samochodu chciał ją nastraszyć?
Czy Monika zbliżyła się aż tak do poznania tajemnicy skrywanej przez Pawła?
Czy groziło i jej niebezpieczeństwo?
Czy zdąży pomóc przyjaciółce? Czy dotrze na czas aby uratować jej życie? Czy Beata w końcu uwierzy, że Monika nie lubiła Pawła i podejrzewała go o coś nie bez powodu?







Katarzyna Stachowicz - Gacek i Agnieszka Szczepańska autorki książki pt. "Zabójczy spadek uczuć" trzymają czytelnika w napięciu do ostatniej chwili. Niczym najlepszy thriller, który na końcu okaże się poniekąd love story z happy endem.
Liczącą 301 stron książkę można spokojnie przeczytać w jedno popołudnie. Tak, tak.
Zaczęłam wczoraj i wczoraj a właściwie już dzisiaj skończyłam. Prawie 7 godzin czytania. Chciałam książkę dokończyć dzisiaj ale nie dało się. Z każdą kolejną przeczytaną strona stawała się ciekawsza i przysparzająca o bicie serca.

To książka z serii tych, których nie można odłożyć w trakcie czytania na półkę. Trzeba przeczytać do końca.

Dawno nie czytałam aż tak niesamowitej powieści. Naprawdę polecam.

Czy ktoś z Was czytał ją?
Jakie są Wasze odczucia?
Pozdrawiam Was słonecznie mimo, że za oknem biało. Tak - zima powróciła...


5 komentarzy:

  1. Lubię książki, które mają wciągający wątek :) Chętnie po nią sięgnę :)

    Obserwuję i czekam na kolejne posty ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również przypadnie Ci do gustu. :)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Książka może nie dla mnie, ale zaostrzyłaś moją ciekawość! Jestem ciekawa co z tego wyniknie, więc być może po nią sięgnę! ;)

    Zawitałam do Ciebie z akcji na fanpagu kochanej Pani Urszuli Phelep i muszę Ci przyznać, masz bardzo sympatyczny, przyjazny wygląd bloga! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana. :)
      U Ciebie również jest miło na blogu. Kolorki stonowane i takie uspokajające.
      Dobrze, że Ula organizuje m.in. akcje linkowania. Dzięki temu mamy możliwość się poznać. Bo niestety gdyby nie to to pewno ciężko byłoby trafić na niejednego bloga. :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

      Usuń
  3. Chyba trzeba dodać tę książkę na listę tych do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger