poniedziałek, kwietnia 13, 2015

Historia z przeszłości...

Ula postawiła przed blogerkami kolejne wyzwanie. Ona to ma wspaniałe pomysły i tematy. Każdego miesiąca każda z nas czeka z niecierpliwością co też będzie tematem wyzwań w danym miesiącu. 
Co się pojawia w kwietniu?
Wyzwanie blogowe_kwiecien_720

Zastanawiałam się o czym Wam dzisiaj napisać. Myślałam, myślałam i stwierdziłam, że było w moim życiu bardzo wiele ciekawych sytuacji, którymi można się z Wami podzielić. Każda z tych sytuacji była na swój sposób wyjątkowa, zabawna, czasem dramatyczna. Ale własna, prywatna. Warta wspominania.

Sytuacji o których warto pamiętać było naprawdę wiele. I gdybym chciała o nich pisać to nie starczyłoby mi dnia. I pewno blog by tego nie "wytrzymał" (objętościowo).
Dlatego troszku pofilozofuje Wam w tym poście.
Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe. :)

W naszym życiu wiele się dzieje. Dużo dobrego. I to dzięki temu chce nam się żyć. Dzięki temu mamy wewnętrzny napęd do działania i do realizowania swoich planów, marzeń, postanowień. To dzięki miłym aspektom naszego życia wychodzimy z domu i się uśmiechamy do przechodzących obok ludzi. Czasem uśmiechamy się do własnych myśli, do sms-a, którego właśnie otrzymaliśmy. Są to chwile, kiedy w naszym życiu świeci słońce.

Ale zdarza się tak, że przychodzi chmura, która wszystko nam przesłania. Przyzwyczajeni do dobrego i tego, że należy nam się od życia to co najlepsze, zaczynamy się buntować. Dlaczego ja? Dlaczego kolejny dołek, kolejny feralny dzień. W pracy nie doceniają, w życiu rodzinnym średnio na jeża się układa, wszystko idzie nie tak jak sobie zaplanowaliśmy.
Gdzie do cholery ta sielanka?
Inni mogą a ja nie?

Często miałam takie momenty buntu. Oj był to bunt naprawdę spory. Chyba za czasów "młodości" stopień nasilenia nie był tak wysoki jak ten jakiś czas temu. Wszystko szło nie tak. A później zaczęło się układać. "Yes, yes, yes...". Idzie ku lepszemu. W końcu. I nagle... trach. I od nowa Polska ludowa... 

Teraz, analizując te wszystkie wspaniałe i mniej wspaniałe dni i wspomnienia, dochodzę do wniosku, że wszystko było po coś. Każda życiowa sytuacja czegoś mnie nauczyła.
A to, żeby bardziej ufać ludziom, a to znowu pokory. A to znowu aby mieć swoje marzenia i nie bać się o nich głośno mówić. Można by tak wymieniać bez końca. Ale to nie o to chodzi.

Kochani... nasze życie jest pełne wspomnień, które nas czegoś uczą. Dobrych i przykrych ale zawsze niosą one ze sobą jakąś naukę. No i możliwość wspominania.

Podpiszecie się pod tymi słowami?
Buziaki. :*

Samych słonecznych dni Wam życzę. 

9 komentarzy:

  1. Teraźniejszość i przyszłość są konsekwencją przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Uczą, ale pod warunkiem, że chcemy się nauczyć. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to zawsze mówię, że życie jest jak pogoda w Polsce, 3 dni słońca, 2 dni deszczu i chmur:), po prostu tak jest i już. Trzeba to zaakceptować, a nie się dołować. Zgadzam się z Tobą, że uczymy się na podstawie naszych błędów, porażek i potknięć. Teraz jak coś mi się przytrafia, to nie mówię, że mam problem tylko sprawę do rozwiązania. Brzmi lepiej, prawda;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa do rozwiązania zdecydowanie lepiej brzmi. :D

      Usuń
  4. Wychodzę z założenia, że czasem musi być gorzej, żeby później było lepiej ;) Takie nastawienie potrafi niekiedy zdziałać cuda... Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger