niedziela, czerwca 21, 2015

Spełnione marzenia, które stały się przekleństwem?

Przeczytałam kilka stron i już miałam odłożyć do tej książki, która czeka w kolejce na oddanie.
Ale coś mnie tknęło. Coś kazało mi "nie oceniać książki po okładce", która jest z resztą piękna, i czytać dalej. 
I dobrze, że posłuchałam tego głosu.


"Wyspa kobiet" to książka autorstwa Teresy Ewy Opoki. 
Liczy sobie 248 stron a jej wydawcą jest Prószyński i S-ka.

To, co między innymi wpłynęło na to, że ją wybrałam to okładka. Niby taka prosta wręcz rustykalna ale też piękna. Przykuwa wzrok. Aż chce się przenieść w tamto magiczne miejsce. Założyć słomkowy kapelusz, usiąść na krześle, napić się zimnej lemoniady i odpoczywać...

Ale czy ta książka jest o odpoczywaniu?
Czy losy jej bohaterek są takie kolorowe?

Napisana lekkim stylem powieść wciąga coraz bardziej z każdą kolejną przeczytaną stroną. 
Książka wręcz emanuje wspaniałą postawą przyjaciółek. Taką, którą w dzisiejszych czasach zazdrości i zawiści ciężko spotkać. Udaje się to tylko nielicznym.
Głównym miejscem w którym toczy się fabuła to odrestaurowany stary dworek kupiony przez Joannę, popularną kompozytorkę.
Akcja zaczyna się rozkręcać, kiedy Joasię odwiedza siostrzenica z jej przyjaciółkami. I od tej pory już nic nie jest jak dawniej.
Książka przeplatana jest na zmianę historiami dziewczyn. Przeskakujemy między życiem Joanny borykającej się z trudnym wyborem kupna posiadłości a później odrestaurowaniem jej, poznajemy losy Basi, która, jak każdy myśli, jest szczęśliwa bo mąż bo dzieci a tymczasem prawda jest inna. Kiedy wychodzi na jaw jej przyjaciółki ledwo w to mogą uwierzyć.
To też losy Małgorzaty, która rozwodzi się aby ułożyć sobie życie ze starszym od siebie mężczyzną, który nagle wywraca jej życie do góry nogami. Kiedy zostaje na lodzie, bez niczego z pomocą przybiega jej ktoś, kogo się nie spodziewa. Nie spodziewałaby się też tego, jak zakończy się ta, początkowo przyjacielska, pomoc.
Martyna, która nie potrafi wyrwać się spod wpływu swojej ciotki a która to szykuje jej niezłą niespodziankę...
I nie tylko ich losy...









Książka jest pełna miłości, ciepła i przyjaźni. Pokazuje też, jak można się mylić uważając z pozoru zgodne małżeństwo za idealne. A w praktyce? Życie pod jednym dachem z psychopatą, który odmienia swoje zachowanie dopiero w tak tragicznych okolicznościach.
Radość, miłość, szczęście, niespodzianki, ból, rozczarowanie, łzy... To tylko kilka sloganów określających, co też znajdziemy w książce.
Książka opowiada o codziennych problemach z jakimi boryka się wiele kobiet.
Opowiada o tym jak istotne znaczenie ma w naszym życiu przyjaźń i pomoc najbliższych koleżanek.
To książka, która napełnia serce nadzieją, że z pozoru sprawy beznadziejne i nie mające szans na lepsze prawo bytu nagle się zmieniają na lepsze.
To też dowód na to, że w życiu nie można być niczego pewnym i to, że obecnie nic nam się nie układa nie jest powodem by się poddawać i załamywać.
Ale to też ostrzeżenie, że jeśli prowadzimy sielankowe życie to i ono może się kiedyś skończyć. I postawi nas przed trudną sytuacją życiową.
I kto wówczas przyjdzie nam z pomocą?

Książkę można przeczytać w dwa popołudnia. Jest idealna na wakacje.
Polecam sięgnąć po nią.
Czytałyście?

4 komentarze:

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger