sobota, lipca 25, 2015

Córka znachorki a może niczyja czyli rzecz o niemożliwym...

                                

Książkę znalazłam w... Bibliotece. A jakby inaczej. Zachęcona tytułem ale też okładką postanowiłam stać się jej właścicielką przez kilka dni a więc do ostatecznego terminu w jakim miałam ją zwrócić z powrotem do biblioteki.
Już od pierwszych stron powieść zaczęła dosłownie i w przenośni wciągać. Siedziałam i czytałam. Kiedy w rękach miałam tę książkę świat przestał dla mnie istnieć. Pochłaniałam każdą kolejną stronę, i kolejną, i kolejną aż natrafiłam na ostatnią kartkę. A więc tak się zakończyła opowieść o Roszpunce...


Książka, która budzi wiele kontrowersji. 

Głównie przez treść, dobór słów, składnię zdań...
Jaka jest moa opinia?
Już na początku postu zdradzę.
Książka faktycznie może budzić kontrowersje.
Jej autorką jest młodziutka autorka, która w trakcie pisania "Zaklętej" miała 18 lat. W tej chwili ma 23 lata.
Niektórzy zarzucają jej prostotę a wręcz nieumiejętne dobieranie słów.
No cóż.
A ja Wam polecę tę książkę.
Może nie tak bardzo jak np. ale na wakacje - lekka i przyjemna nie wymagająca zbytniego skupienia się.
A przecież jest wiele książek tak zakręconych, że do poduszki nie są wskazane. ;)

"Zaklęta" to poniekąd baśń dla dorosłych.
Jej główną bohaterką jest Baba mieszkająca w lesie.
Czasy średniowieczne...
Do chaty starej kobiety resztkami sił dociera kobieta, która chce usunąć ciążę. Po ostrej sprzeczce ze znachorką postanawia dać dziecku szansę na przeżycie i urodzić.
Niestety podczas porodu umiera.
Baba bierze noworodka pod swoją opiekę jako zapłatę za swoją "usługę".
Nie przywiązuje zbytniej uwagi do wychowywania dziecka. 
Dziecko w zasadzie wychowuje się samo. W otoczeniu domu staruszki.
Dziewczyna dorasta i każdego dnia staje się coraz piękniejsza.
Baba za wszelką cenę chce ją ustrzec przed ludzką zawiścią i bólem.
Udaje jej się to doskonale. Jednak do czasu.
Pewnego dnia Roszpunka poznaje prawdę...
Jaka jest jej reakcja, kiedy widzi człowieka?
Jak młoda dziewczyna, która do tej pory sądziła, że jedynymi ludźmi są baba i ona?
Jak wpłynie na psychikę młodej kobiety fakt, że świat jest pełen istot ludzkich?
Jak poradzi sobie z miłością, nienawiścią, zazdrością i dobrocią, które zostały jej zaserwowane niemal w tym samym czasie?

470 stron czyta się dobrze. Jest w książce dość sporo opisów a mało dialogów.
Przyznaję się, że czasami opuszczałam te wszystkie opisy, szczególnie jeśli wiedziałam, że nie mają jakiegoś większego wpływu na fabułę.

Pod adresem autorki i jej książki pada wiele negatywnych komentarzy. Że książka pisana prostym językiem, że nieskładnie, że słowa, których używa nie powinny w ogóle mieć miejsca w powieści...

No cóż. Każdy pisze jak umie. 

Michalina Olszańska, jak dla mnie, napisała ciekawą książkę.
Może faktycznie nie jest ona najwyższych lotów no ale...
Czy zawsze musimy czytać mega inteligentne książki?
Jeśli taką mamy potrzebę to jak najbardziej.
Ale czasem trzeba sięgnąć po książkę pisaną bardzo prostą, w której używa się języka prostszego niż używamy na co dzień.
Czasami w życiu trzeba sobie ułatwiać pewne sprawy...

Książkę polecam na wakacje, do pociągu czy autobusu...
Lekka na tyle by przyjemnie upływał czas...







Ktoś z Was już czytał tę książkę lub słyszał o niej? 

4 komentarze:

  1. Lubię lekkie powieści, które nie męczą czytelnika, więc będę ją miał na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałyśmy, ani nie słyszałyśmy. Warto podziwiać autorkę, że w wieku 18 lat zdecydowała się na wydanie książki. Fabuła zapowiada się ciekawie, więc rozejrzymy się za nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Warto poznać styl tak młodej osoby. :)

      Usuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger