wtorek, lipca 07, 2015

O tym jak swatka została jej mężem...

Czy sposób, który wybrała Alison mógł się okazać strzałem w dziesiątkę?
Zwariowany a może ostateczność?
A może to już akt desperacji?

Źródło: Internet

Alison ma 31 lat i ewidentny brak szczęścia w miłości. Każdy jej kolejny związek to wpadanie z deszczu pod rynnę.

Powoli przestaje wierzyć, że gdzieś tam ktoś biegnie do niej aby ją złapać w swe mocne ramiona i już nigdy jej z nich nie wypuścić.
Widząc jej smutek i utratę nadziei przyjaciółka namawia ją na nieco szalony pomysł. 
Każe jej skorzystać z usług swatki. Alison ma mieszane uczucia bo posiadane konto na portalu randkowym jakoś nie przybliżyło jej do tego wymarzonego mężczyzny. Przeciwnie.
Po dłuższych namowach zdesperowana kobieta ulega.
Kiedy przychodzi na umówione ze swatką spotkanie zastaje tam... Mężczyznę. Początkowo sądzi, że to jakiś pomocnik swatki lub też klient.
Okazuję się jednak, że to Brandon - wnuk swatki, która kilka tygodni wcześniej zmarła.
Wnuk opowiada dziewczynie, że kontynuuje dzieło swojej babci. Alison jest zauroczona tym, jak mówi i jak odgaduje jej myśli i niemal czyta z niej jak z otwartej księgi.
Dziewczyna nie zna jego planu. Gdyby tak było z pewnością od tak nie dałaby mu pieniędzy. 
Ale mężczyzna ma dar przekonywania. A jego elokwencja i przystojność jaką obdarzyła go natura tylko mu w tym pomagają.
Kiedy Alison idzie w końcu na pierwszą z randek jest pełna nadziei.
Jednak szybko ją traci, kiedy nowo poznany mężczyzna zabiera ją na przejażdżkę, która kończy się aresztowaniem jej kompana. Ona cudem unika oskarżenia o współudział.
Kolejne spotkania z mężczyzną, który chce przejść operację zmiany płci...
I kolejne ze świeżo rozwiedzionym mężczyzną, który zamiast rozmawiać z Alison zerka stale w kierunku swojej byłej żony, która pojawia się w dziwnych okolicznościach na ich randce...
Czy Alison jest w stanie wybaczyć Brandonowi to, że umawia ją z takimi typami?
Czy znowu zaczyna powątpiewać?
Jak Brandon się z tego wywinie?
Czy uda mu się?
Jak może zakończyć się historia dziewczyny, która do tej pory nie spotkała tego jedynego?
Czy pozostanie sama czy też wpadnie w pułapkę miłości?

Powieść jest napisana prostym i zabawnym językiem.
Bawi, skłania do refleksji.
Daje też poniekąd nadzieje. Szczególnie osobom samotnym, które wciąż poszukują swojej drugiej połówki.
To, że jest to powieść z gatunku "do poduszki" nie oznacza, że nie pozostawi w nas śladu.
Oj pozostawi.
Powieść Jane Graves warto przeczytać po to aby się uśmiechnąć, przemyśleć, przypomnieć sobie.
W końcu każdy z nas kiedyś był, jest lub będzie na etapie poszukiwania ukochanej osoby.

Książka liczy sobie 352 strony. Tylko i aż.
Czyta się bardzo szybko.
Można przewidzieć zakończenie dość szybko ale to i tak nie pozwoli oderwać się od przeczytania kolejnej strony i kolejnej...

Ktoś z Was zna tą książkę?


8 komentarzy:

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger