niedziela, września 13, 2015

Keratiną mi te włosy...

Dzisiaj opowiem Wam o pewnym produkcie. Jak dla mnie rewelacyjny.
Szkoda, że jeszcze tak mało o nim słychać bo warto a wręcz nawet trzeba go mieć w swoich zasobach.
O czym mowa?
A o pewnym wyjątkowym fluidzie...




Pewno jeszcze długo nie natknęłabym się na ten produkt gdyby nie pewna współpraca.

W trakcie przygotowań do spotkania blogerek trafiłam na pewien niezwykły sklep, który możecie podejrzeć TUTAJ.
Wstępna rozmowa z Panią Grażyną zaowocowała tym, że każda z uczestniczek spotkania otrzymała po dwa produkty z oferty Firmy.
Fluid o którym będzie za chwilę nieco więcej dostała każda z nas i wiem, że większość z dziewczyn, które zdążyły przetestować kosmetyk są nim zachwycone.
Co ja o nim sądzę?

W tym miejscu chcę się na chwilę zatrzymać by napisać Wam, że ta recenzja nie będzie w żaden sposób naciągana na korzyść Bosco Design. Recenzja, tak zresztą jak to było ustalone z Panią Grażynką, będzie w 100% rzetelna.
Nie będzie tutaj wzdychania, ochania i ahania...
Z resztą każda moja recenzja jest prawdziwa i nie naciągam jej w ramach "podziękowania" za otrzymany produkt.
To nie o to chodzi w pisaniu postów, prawda?
Dlatego do dzieła. Ja zaczynam pisać a Was zapraszam do czytania i przeglądania oferty sklepu (w międzyczasie).

Fluid o którym była mowa już na samym początku to nie żadna kolorówka. Jest to fluid przeciwko rozdwajaniu się końcówek włosów. 

B.app beauty application keratin re-struct ma za zadanie zamykać i uszczelniać  naskórek włosa jednorodnym błonotwórczym filtrem. Ma nie obciążać włosów.

Fluid wchodzi w skład linii pt. kuracja keratynowa.

Kosmetyk zamknięty jest w wysokiej białej butelce z dozownikiem. Butelka jest oklejona czarną nalepką na której widnieją wszelkie informacje dotyczące produktu.
W opakowaniu otrzymujemy 100 ml fluidu.
Kosmetyk jest bardzo wydajny. Wystarczą jedno lub dwa wyciśnięcia aby zaaplikować na włosy.


Oczywiście wszystko zależy od tego jakiej długości włosy posiadamy. Moje są zaledwie do ramion i dwa wyciśnięcia w zupełności wystarczają.
Nie próbowałam ale wiem, że kolejne sprawiłoby, że włosy wyglądałyby na przetłuszczony a tego przecież nikt nie chce.
Na buteleczce, która jest plastikowa znajdziemy informację w języku włoskim, angielskim, hiszpańskim, francuskim, niemieckim czy rosyjskim.




Jest również informacja po polsku. Ta została naklejona na ciemno różowej nalepce.
Poza informacja z jakim produktem mamy do czynienia możemy przeczytać o sposobie użycia.
Fluid możemy stosować zarówno na mokre jak i na suche włosy.
Ja zawsze stosowałam na suche. Wiem, że na mokrych też potrafi zrobić swoje. A więc sprawdzi się w obu przypadkach. 
Kosmetyk ma lekką, kremową i białą konsystencję. Wyczuwalny jest delikatny zapach, który nie jest jakoś szczególnie uciążliwy.
Zapach ten tuż po nałożeniu utrzymuje się chwilę. ale nie za długo.
Chyba, że nakładamy go na świeżo umyte i wysuszone włosy. Wówczas, wydaje mi się, że ten zapach jest nieco intensywniejszy. Ale wciąż przyjemny.

Kosmetyku używam od ponad dwóch tygodni ale z czystym sumieniem mogę przejść do dalszego jego omawiania.

Moje włosy są... No cóż absolutnie nie mogę na nie narzekać. Są gęste, farbowane, same się kręcą a tuż przy samej głowie są... Nie tyle postrzępione, co krótsze od pozostałych "normalnie" rosnących i daje to dziwny efekt jakby nierówności. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. ;)
Fluid nakładam od wysokości ucha w dół a w końcówki wcieram jego nadmiar.
Pozostałości wcieram tuż przy czubku głowy. Ale dopiero wtedy, kiedy tak naprawdę już prawie nie mam produktów na dłoniach. To po to aby uniknąć efektu przetłuszczenia.
Kosmetyk, zanim nałożę, wyciskam na dłonie i na nich go rozsmarowuję a potem wcieram we włosy. To jest najlepszy sposób aby włosy uzyskały zamierzony efekt.
Po takiej aplikacji widać od razu, że włosy są ujarzmione, proste (nie takie jak po prostowaniu w salonie ale zdecydowanie prościejsze - wiem, wiem, nie ma takiego słowa).
Fluid nadaje im zdrowy połysk. Są lekkie i niezwykle przyjemne w dotyku.
Po aplikacji specyfiku wręcz chce się je cały czas dotykać i sprawdzać czy efekt nadal się utrzymuje. I tu niespodzianka - tak utrzymuje się.
Oczywiście pod koniec dnia włosy zaczynają powracać do swojego byłego stanu ale i tak nie zmienia to faktu, że produkt jest genialny.
Pisząc o powrocie do poprzedniego stanu mam na myśli to, że mogą nadal się podkręcać i nie być już tak proste.
Bo jeśli chodzi o połysk i delikatność to one pozostają.

Nakładałam specyfik również na wilgotne włosy. I tu mega zaskoczenie.
Kiedy włosy wyschły efekt był jeszcze lepszy niż przy aplikacji na suche włosy.
Pomijając fakt, że włosy są jeszcze bardziej miękkie i miłe w dotyku pozostaje fakt ich wyprostowania.
Zdecydowanie lepiej niż przy efekcie "na sucho". 

Nie zauważyłam aby fluid obciążał włosy. I tutaj oklaski dla producenta za to, że jego obietnica została spełniona.

Już chwilę stosuję kosmetyk i nie zauważyłam jakiś skutków ubocznych.
Wpływ na to ma być może fakt, że staram się dbać o włosy, nie suszyć ich zbyt często a pozostawiać do samodzielnego wyschnięcia, używam balsamów i szamponów z tej samej linii.

A właśnie... Fluidu nie musimy spłukiwać! Juppi. Po prostu wcieramy we włosy i tak pozostawiamy.









Koszt takiego produktu waha się w granicach 21 nawet 29 zł.
Cena jest uzależniona od tego, gdzie kupujemy.
We wspomnianym Bosco Design produkt możemy kupić już za 21 zł.
Możecie go znaleźć TUTAJ.
Warto też pomyśleć o zarejestrowaniu się w sklepie.
Na stronie możecie poczytać jakie są tego korzyści.


Reasumując:

Plusy:
+ prosty i zarazem elegancki design
+ wygodny sposób aplikacji
+ produkt bardzo wydajny
+ przystępna cena
+ informacja o produkcie w kilku językach
+ możliwość stosowania na mokro lub na sucho
+ lekka, kremowa konsystencja
+ delikatny, nie przytłaczający zapach
+ nie obciąża włosów
+ nie przetłuszcza włosów
+ nadaje zdrowy połysk
+ fluidu nie trzeba spłukiwać
+ włosy po kosmetyku się nie puszą 

Minusy:
- nie znalazłam żadnego

Ocena:
5 / 5


Czy ktoś z Was miał już ten produkt?
Lubicie tego typu "wynalazki"?

Jeśli chodzi o mnie to wiem, że produkt pozostanie ze mną na stałe. 

Dziękuję za możliwość przetestowania kosmetyku:

 Bosco Design



7 komentarzy:

  1. O, super, rozejrzymy się za nim. Rozdwajające się końcówki to nasza zmora.

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle pozytywnych opinii zbiera, może i ja wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak nie trzeba spłukiwać, to już go lubię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam długie włosy i pytanie czy panowie też mogą używać?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger