niedziela, września 13, 2015

O odnalezionej lampie Alladyna i nie tylko..

Dzisiaj nieco inny post. Bardziej z serii "wycieczkolandia". Nie mogłam się oprzeć i nie wrzucić Wam kilku zdjęć z wczorajszej wyprawy. A że jest co oglądać to zapraszam do dalszej części posta...


Wczorajszy wypad z siostrą na małe zakupy nie mógł się obejść bez zabrania aparatu z którym, jak w większości przypadków, miałam małe komplikacje. :D

Ale co tam...
Muzyka dobra - obecna...


Prowiant - obowiązkowo... :D


Bujanie w chmurkach albo przynajmniej wypatrywanie samolotu... :D


The best driver ever i... Można ruszać w świat...


A trasa wiodło przez malownicze tereny, wzdłuż pięknego jeziora...



Kolejny fajny kawałek...


Gdzieś na przymusowym postoju...


I mniej więcej od tego momentu padła bateria w aparacie i trzeba było posiłkować się telefonem.
Może to i lepiej bo miejsca w których fotografowałam wymagały bycia tam incognito... :D

Zanim okaże się o co chodzi z tą lampą Alladyna zapraszam do kilku wyjątkowych sklepów, 
Wyjątkowych bo z duszą... 
A takich to już teraz ze świecą szukać...














Coraz bardziej powszechne łączenie branż. 
Ubierzesz się, dostaniesz kosmetyki a do tego możliwość zrobienia drobnych zabiegów upiększających w tak wyjątkowym sklepie...



Jedziemy dalej...




Jak ja lubię takie miejsca...





Pamiętacie jeszcze tytuł posta?
Sprawa Alladyna, który zamieszkał w Szwecji została wyjaśniona.
Lampa pozostaje u mnie, póki co... :D
Trwają pertraktacje z Allkiem bo zadomowił się w lampie na dobre i ani mu się śni wychodzić na zewnątrz.
Strach przed pogodą i zbliżającym się ochłodzeniem? :D

  




  















  





Czas na zdjęcia... :D










Na stronie www można podejrzeć więcej ciekawych zdjęć...





Mała zmiana.
Nad nami piękne niebo a my...


Słuchamy dalej i...


Jedziemy dalej...



Nowy sklep, kolejne cudeńka...


Specjalne miotełki do... mycia naczyń... Tak, tak naczyń...


A kubek zajefajnybisty... :D






Genialny pomysł. I tak na każdy dzień napisać co jest do zrobienia. Ciekawe czy by zadziałało... :D





A na głoda...







Kolejne miejsce dla tych, co lubią szyć i nie tylko...












  



















Dość ciekawy kalendarz... Szkoda, że nie widać lepiej ale musiałam się opanować z pstrykaniem fotek bo niektórzy podejrzliwie na mnie zaczęli patrzeć... :D


Ostatni przystanek...
























Jak Wam się podobała wycieczka?
Wolicie tradycyjne sklepy czy właśnie takie - z duszą?




4 komentarze:

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger