sobota, lipca 30, 2016

Zakochałam się. Ale czas go odrzucić...

Bez dobrego balsamu po kąpieli jakoś tak czegoś mi brak. To niczym druga skóra dla mnie. Musi być. 
Oczywiści zdarza się, że się nie chce... ;) Ale to naprawdę rzadkie przypadki i w zasadzie "od święta". :)
Dzisiaj opowiem Wam o balsamie z Dove. 
Tytuł już wiele mówi jakie są moje odczucia ale mimo to zachęcam do czytania. Wiele ciekawych spostrzeżeń...


Balsamy... Która z nas ich nie lubi. 

Półki uginające się w sklepach pod ich ciężarem i różnorodnością.
Kuszą szatą graficzną, działaniem.
Firmy prześcigają się aby dotrzeć do jak największej grupy docelowej. Czyli głównie do nas - kobiet.
W większości przypadków im się to udaje.
Co ja piszę.
Zawsze im się udaje. ;)
Tym razem, jako ta należąca do opornych na wszelkie chwyty marketingowe, poległam. 
Przegrałam walkę. 
Wygrał Dove.
To już moje drugie opakowanie tego balsamu.
O ile pierwszym byłam zachwycona i postanowiłam sięgnąć po następne o tyle to następne właśnie sprawiło iż wyczekuje aby kosmetyk się skończył i aby był powód kupić inny, który się sprawdził wcześniej albo taki, który się sprawdzi samej a potem się napisze recenzję.
Pozytywną bądź negatywną.










Białe opakowanie z delikatnym i eleganckim nadrukiem.
Dove wypuścił na rynek balsam o zapachu pistacji i magnolii.
Dove Purely Pampering nourishing lotion with pistachio cream and magnolia.
To seria deep care complex.
Bodylotion przeznaczony jest do wszystkich typów skóry.

Balsam Dove Purely Pampering ma za zadanie głęboko odżywiać i nawilżać skórę.
I to się ewidentnie sprawdza. 
Skóra po nim jest ładnie nawilżona i przyjemnie pachnie.
O ile oczywiście lubimy tego typu zapachy.
U mnie pierwsza buteleczka zachwyciła mnie. Kolejna zaczęła już drażnić.
Właśnie ten zapach mnie odstrasza.
Gust mi się zmienił czy jak? :)

Biała konsystencja, dość lekka i przyjemna w aplikacji.
Zapach intensywny i utrzymujący się po nałożeniu.
Może on drażnić.
Balsam szybko się wchłania i pozostawia delikatny film na skórze jednak nie jest on klejący, więc nie ma się tutaj czego obawiać.
Mam mieszane uczucia do tego balsamu bo...
Zachwyca na początku - pięknie pachnie, wspaniale nawilża. Ewidentnie dba o naszą skórę.
Ale nagle... zaczyna mnie drażnić. Ale gdyby nie to to z pewnością kupiłabym kolejny.
Jednak zapach go dyskwalifikuje. Mocno. :(
Szkoda bo uwielbiam kosmetyki Dove.
Dlatego szukam kolejnych perełek.

Plusy:
+ przyjemny dla oka design
+ wydajność
+ dobrze nawilża
+ szybko się wchłania
+ cena (ok. 15 zł)
+ balsam bogaty w olejki, które głęboko nawilżają i regenerują skórę
+ pojemność (250 ml)
+ bardzo wygodnie wyprofilowane opakowania kosmetyku
+ zamknięcie, które się nie psuje i dobrze zabezpiecza zawartość przed niechcianym wydostaniem się na zewnątrz

Minusy:
- zbyt intensywny zapach

Ocena:
4 / 5

Samo opakowanie przykuwa uwagę prostotą i elegancją.
Sprawia, że zatrzymujemy się przy półce, patrzymy na niego i się zastanawiamy...
Wziąć czy nie wziąć... Oto jest pytanie...
A czy Ty wzięłabyś go ze sobą?

6 komentarzy:

  1. Mi balsamy Dove niestety nie podchodzą, bo sie kleją na skórze. Jedynym wyjątkiem pod tym względem był w butelce z granatowym akcentem na etykiecie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi jest ciężko dopasować z balsamem do ciała, rzadko który mnie zadowala :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że zapach aż taki intensywny nie lubię takich drażniących nut, będę omijać ;p obserwuje z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy go nie miałam, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z dove miałam tylko dezodoranty i bardzo lubię swoją drogą :) Teraz kuszą mnie żele i właśnie balsamy, muszę się przyjrzeć mu bliżej i zobaczyć, czy odpowiadałby mi..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger