poniedziałek, października 03, 2016

O tym jak Tesco rżnie swoich klientów i ma ich zdrowie w dupie

Zdaje sobie sprawę, że ta szanowna sieć może nie przepuścić mi tego ale istnieje w naszym kraju (mam nadzieję) wolność słowa i muszę o tym napisać bo się wkurwiłam.
Sytuacja miała miejsce 1 października. Pojechałam do Tesco w Rzeszowie. Ul. Powstańców Warszawy. Możecie to zobaczyć na paragonie.
Kupiłam tam łososia z myślą aby przygotować go dzisiaj. O jaka ja głupia byłam, że pełna zaufania do tak znanej sieci nie sprawdziłam co mi sprzedali.
Łosoś hermetycznie zapakowany - miodzio. Już czułam smak obiadu, który chciałam przygotować i zjeść z Rodzicami.
Nadszedł poniedziałek i postanowiłam przygotować posiłek.
O jakie było moje zdziwienie kiedy zerknęłam na datę pakowania. 2014 rok? Co do cholery? Szczęka opadła mi jeszcze niżej kiedy zobaczyłam datę spożycia. Ok nie były otwierane ale mimo to nie zaryzykowałabym zdrowia moich Rodziców.
Pluję sobie w brodę, że nie sprawdziłam dat w sklepie albo chociaż po przyjeździe do domu bo od razu poszłabym z tym do sanepidu. Zdaję sobie sprawę, że jestem za maluczka aby cokolwiek osiągnąć ale przynajmniej mogę ostrzec Was - klientów tej sieci sklepów. 
Łosoś nie należy do najtańszych. Ale nie o to chodzi. Nie znoszę kiedy ktoś mnie robi w ciula. Jawnie i w biały dzień.
Dzisiaj mama zadzwoniła do tegoż sklepu. Rozmawiała nawet z kierowniczką. Dzwoniła dzisiaj tj. 3 października 2016 r. po godzinie 16:00. Piszę o tym aby łatwiej było to sprawdzić jeśli ktoś by się pokusił.
Pani przepraszała i mówiła, że można oddać. Pytanie jaki sens jechać 35 km w jedną i 35 km w drugą stronę? Kasa? Jasne ale ile stracę na paliwo i nerwy?
Lepiej będzie to wysłać do sanepidu.
To przykre, że Tesco tak traktuje ludzi. A pracownicy? Nie wiem czy mieć do nich żal. Mam ale też rozumiem i zdaję sobie sprawę jak tam jest. Patrzy się nie na dobro klientów ale na to aby szanowna sieć osiągała większe i większe dochody. Nawet jeśli to się dzieje kosztem konsumentów.

Poniżej zdjęcia celem udowodnienia, że piszę prawdę.
Bardzo Was proszę - jeśli to czytasz to udostępniaj, gdzie się da. Nie dajmy się nabijać w butelkę i patrzmy na to co kupujemy.
Ja już przestałam wierzyć sprzedawcom. Życie dało mi niezłą lekcję.






















P.S.
Pani kierowniczka wypierała się, że nie mają takich produktów. Więc co? UFO mi podrzuciło?
Chociaż swoją drogą, że produkt na opakowaniu a paragon nieco się różnią. Kasjerzy również powinni być poddawani mniejszemu stresowi bo to się później kończy tak, że paragon sobie a kupiony produkt sobie.
Tyle w temacie...
Ale na 6 kupionych kawałków aż dwa mieściły się w dacie? No nieźle, nieźle...
Zawsze mogło być gorzej... :D

15 komentarzy:

  1. Dlatego właśnie nie lubię kupować mięsa czy ryb w supermarketach... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nigdy tego nie robiłam. Do tamtego feralnego dnia... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zwracasz na to uwagę. W ten sposób budujemy świadomość konsumencką w Polsce.

      Usuń
  3. Pracuje w Tesco i szczerze mówiąc nigdy tam jeszcze nie kupowałam mięsa w tych opakowaniach i raczej nigdy tego nie kupię... U nas często mięso jest przeceniane jak się zbliżają daty ważności, ale czasami jak patrzę jak wygląda to mięso to aż się dziwię, że ktoś to chce kupować.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuj...a mnie przerazilo jak dwudziestokilkuletni chlopa rozłupywał ryby zamarznięte na kość gołymi rękami pocietmi od lodu i we kwi (własnej)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już patrzę. Ja na szczęście mięsa nie jem ale tym naj latwiłatwiej się zatruć. O ile produkty sypkie trochę po terminie nic nam nie zrobią to takie mięso owszem. Najgorzej jest z kodowanymi kosmetykami. Zdarzyło mi się kupić podkład dwa lata po terminie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuj. Daj znać jak sprawa się rozwiąże (sanepidy itp.)

    OdpowiedzUsuń
  7. zazwyczaj sprawdzam daty produktów, które kupuję...
    ja robię zakupy w tesco online i przywożą dobre produkty
    masakra z tą datą

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam jednak cichą nadzieję, że to jakaś pomyłka w druku? Może to miał być lipiec 2016? W głowie mi się to nie mieści...

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurczę;/// zawsze patrzę na daty, szczególnie w Tesco, bo już nieraz kupiłabym coś przeterminowanego.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie no! ręce opadły, nawet nie mam sił skomentować ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię Tesco, nie lubię też wielu innych marketów ze względu na to, że bez skrupułów potrafią sprzedawać nam przeterminowanie lub inne nieciekawe produkty.
    Tak dużo ludzi śmieje się z Biedronki, a to własnie ten market wyróżnia się najlepszą jakością produktów i to własnie tam najczęściej robię zakupy, choć wiem, że w każdym sklepie może zdarzyć się przeterminowany niezauważony przez nikogo produkt. Jednak z doświadczenia wiem ( pracowałam ), jakw Tesco czy Carrefurze każą pracownikom wystawiać przeterminowane lub bliskie daty produkty na przód, by klient się naciął i to gówno kupił, przykre :C

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko. Ja nie patrzę na daty. Za to mój mąż zawsze. I on ma jednak racje z tą swoją obsesją :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger