środa, listopada 23, 2016

Pomadka, która Cię zaskoczy?

Dzisiaj kolejny, już trzeci, post z serii "Tydzień z Diagnosis".

Będzie błękitnie i...

Ale o tym w dalszej części posta.


GlySkinCare daje nam możliwość zastosowania łagodząco-regenerującej pomadki ochronnej do ust Argan Oil. 


(...) odżywi Twoje usta, zregeneruje i zapewni świeży wygląd. Zawiera: olej arganowy, wosk pszczeli, masło Shea, olej z nasion bawełny, olej rycynowy, olej ze słodkich migdsłów, wit.C, wit.E, kwas hialuronowy.

Zapowiada się super. Za cenę 10,90 ewidentne kuszenie nas - konsumentek.
Ale od początku.

Pomadkę otrzymujemy w eleganckim papierowym opakowaniu. Króluje błękit. Bez nadmiernych grafik. Skromnie i elegancko.

Wiemy co, z czego, skąd i na co. No jak dla mnie wystarczająco.
Otwieram opakowanie a tam... Kompletnie niedopasowana kolorystycznie pomadka. Opakowanie jest... łososiowe. Spodziewałam się innych barw - bardziej dobranych do opakowania. I na tym się nie kończy nieprzemyślany design. Bo... Napisy na pomadce. Nawet nie wiem kiedy kompletnie się starły. Do zera. Trochu badziewnie. Nie sądzicie?
No i jakość. Niestety po upadku na podłogę plastikowe opakowanie połamało się. Myślę, że producent powinien zainwestować w coś bardziej trwalszego bo na rynku dostępne są tańsze a znacznie lepiej wykonane kosmetyki tego typu.






Pomadka jest pomarańczowa. Zachowuje się na ustach nieco inaczej niż ta o której pisałam TUTAJ.
Po nałożeniu na usta nabierają one delikatnego blasku. Czego nie było przy tamtej. Ale ta już nie pozostawi koloru na naszych wargach. No może taki lekko przybledzony. Nawilży troszku lepiej ale też bez jakiś fajerwerków. Zapachu też bo jakiś delikatny jest ale nie czuć prawie wcale.
Mam mieszane uczucia do tej pomadki. Gdybym miała wybierać między tą a tą o której pisałam TUTAJ to wybrałabym truskawki. Ale gdybym miała wybierać między innymi to nie padłoby na żadną. Tamta jest fajna. Dużo ciekawsza niż ta ale nie jest z tych bez których się nie da żyć.
Na pewno nie kupię więcej tej z tego postu. Ale te truskawki... Zastanowię się jeszcze. Nie mówię "nie".
Reasumując...


Plusy:
+ skromne i eleganckie papierowe opakowanie
+ istotne informacje na kartoniku
+ pozostawia usta nawilżone i nabłyszczone
+ nadaje delikatną (niezauważalną wręcz) barwę
+ dobra na mróz i wiatr (pozostawia tłustawą warstewkę)
+ nie podkreśla suchych skórek


Minusy:
- napisy na pomadce szybko się starły
- jeśli upadnie na podłogę - rysy gwarantowane
- niedopasowany do reszty kolor plastiku
- cena - przy takich niedociągnięciach powinna być niższa

Ocena: 3/5

O kosmetykach GlySkinCare jest głośno w blogosferze.

Spotkałyście się? Znacie?

Czy macie podobne odczucia?
Co Was urzeka najbardziej w pomadkach ochronnych?

4 komentarze:

  1. Mnie by najbardziej interesował skład - nie tylko ten chwalony, ale też i ten prawdziwy - czy nie ma tam niczego toksycznego, jak w wielu kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie króluje klasyczna wazelina i bez problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziwna tendencja z tymi plastikowymi opakowaniami. Według mnie wyglądają "tanio" i tak jak mówisz, są strasznie nietrwałe. Niby "nie szata zdobi" ale jednak ten aspekt wizualny jest ważny :)
    pozdrawiam
    www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam każdego rodzaju kremy i pomadki ochronne do ust więc pewnie tą tez z wielką przyjemnością wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger