sobota, lutego 04, 2017

Kolejny krok do...

Dzisiaj będzie kontynuacja wczorajszego postu. Kontynuacja ponieważ opowiem Wam o drugim (z trzech) etapów dbania o naszą twarz.
Jak się sprawdził peeling?



Pierwszym etapem było oczyszczanie. O produkcie można było przeczytać TUTAJ.
Kolejny etap to oczyszczający peeling. Facial scrub with activated charcoal to wydatek rzędu 7,59. 
Oczywiście cena zmienną jest i uzależniona od promocji i nie tylko.
Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny to w zasadzie niczym kosmetyki się nie różnią od siebie. Z tym ze o ile etap 1 był zielony o tyle drugi etap jest w kolorze niebieskim. No i szarym - oczywiście.
Ta sama pojemność - 150 ml. Na odwrocie tubki (plastikowej) obietnice producenta.
No i...I znowu muszę postawić krzyżyk na kolejnym kosmetyku.
Nie. Nie uwzięłam się. Po prostu nie cierpię jak mnie ktoś kantuje, coś obiecuje i sądzi, że dam się nabrać. 
A dzisiaj już miałam sytuację, gdzie pewien pan ewidentnie sądził, że ma do czynienia z blondynką. Może i jestem blondynką (tą z tych ciemniejszych) ale nie ma to nic wspólnego z moim IQ. Mam nadzieję. :D

Wiele wspólnych cech mają te dwa produkty. Więc może opowiem o tym, co je różni.
Na tapecie mamy peeling. Więc oczywistym jest iż konsystencja jest gęsta. 
I już nie czarna a szara. Ale mamy elementy czarnego. Są to drobinki. Drobne drobinki. Ale całkiem ładnie zdzierają. 
I wydaje mi się, że aż za bardzo. Nie lubię używać papieru ściernego jako peelingu.


Zapach - jest- delikatny ale jest. Nie jest jakiś drażniący. A więc in plus.
Po użyciu skóra jest jakby nawilżona a to za sprawą składników. Tak sądzę.
Skóra nie woła o pomoc w postaci kremu. 
Przynajmniej nie tak od razu. Ale nie pomijam tego etapu. O nie. Mogę nie mieć tuszu na rzęsach ale krem na twarzy - zawsze.
No i w zasadzie na tym się kończy historia o której chciałam Wam opowiedzieć.



I to już jest historia. Ten produkt oczywiście.
Nie kupię go ponownie.
A Wy?
No cóż decyzja zależy od Was. Być może polubicie się z nim. U mnie nie będzie kolejnej szansy.

Plusy:
+ cena
+ pojemność 
+ delikatny zapach               

Minusy:
- zbyt ostre drobinki, które mogą podrażnić
- nie oczyszcza
- nie daje satysfakcji z użycia kosmetyku
- nie poprawia jakości skóry
- złudne uczucie nawilżenie (tuż po użyciu)
- brzydka szata graficzna
- brak różnicy "przed" i "po"

Ocena: 1/5

Miałyście? Jakie są Wasze odczucia?
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              

7 komentarzy:

  1. nie znam tego produktu wydaje się być ciekawy ;D

    zapraszam https://obsesyjnaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego produktu, aczkolwiek raczej go nie poznam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, coraz więcej bubli kosmetycznych...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że bubel :/ obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A już miałam nadzieję, że będzie fajny... szkoda, nie kupię na pewno

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że się nie sprawdził, a miałam nadzieję, że się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za zatrzymanie się na moim blogu i przeczytanie posta.
Będę wdzięczna za pozostawiony przez Ciebie komentarz.
Jeśli masz jakieś sugestie z chęcią je poznam.

Drukuj

Copyright © 2016 Malowana słońcem , Blogger